Dorastałem na podbeskidzkiej wsi. Jako piętnastolatek zacząłem działać w Klubie Gaja.
Przez cztery lata uczyłem się tam patrzeć na świat szerzej i przekonałem się, że można
mieć wpływ na rzeczywistość. To było jedno z doświadczeń, które najmocniej mnie
ukształtowały. Odszedłem stamtąd w trudnych okolicznościach i wtedy zobaczyłem, że nawet
miejsca, które wiele nam dały, nie są wolne od konfliktów i rozczarowań.
Przez rok mieszkałem w Belgii na farmie prowadzonej przez grupę hipisów. Jeździłem stopem
po Europie. Jako dwudziestolatek przez dwa miesiące samotnie podróżowałem po Indiach
i przeszedłem kawałek Himalajów w Nepalu. Wyjechałem też do Norwegii. Malowałem domy.
Z czasem założyłem tam małą firmę. W Warszawie pracowałem w najbardziej alternatywnych
klubach. Zaczynałem jako pomocnik barmana. Skończyłem jako manager. Przez ponad dwadzieścia
lat praktykowałem buddyzm tybetański. Przez kilkanaście lat korzystałem z własnej psychoterapii.
Szukałem przygód, ale przede wszystkim szukałem odpowiedzi.
Później założyłem firmę, która miała zarobić na szkołę psychoterapii. Zamiast tego urosła
do największej sieci wegańskich burgerowni w Polsce. Przez dwanaście lat współtworzyłem
Krowarzywa. Był sukces. Były pieniądze. Był też poważny kryzys wizerunkowy. Przekonałem się,
jak łatwo zostać wyrzuconym do kosza przez jeden błąd.
Najważniejszym wydarzeniem tamtego czasu nie była jednak firma. Ożeniłem się i zostałem
ojcem. Myślałem, że już wiem, jak będzie wyglądało moje życie.
Kilka lat później wszystko znowu się rozsypało. Wróciłem w rodzinne Beskidy. Zamknąłem firmę.
Rozwiodłem się. Zachorowałem na depresję. Miałem problem z używkami. Założyłem z bratem firmę
remontową. Wróciłem do szkoły psychoterapii.
Nie opowiadam Ci tego po to, żeby pokazać, ile przeżyłem.
Opowiadam, bo nie wierzę w ludzi, którzy mają odpowiedź na wszystko. Bardziej ufam tym,
którzy kilka razy upadli, potrafili powiedzieć: „nie wiem”, „pomóż mi”, „przepraszam”
i mimo wszystko poszli dalej.
Dzisiaj wróciłem do miejsca, od którego wszystko miało się kiedyś zacząć — psychoterapii.
Nadal się uczę. Nadal korzystam z własnej terapii i superwizji. Nadal popełniam błędy.
I nadal bardziej interesują mnie pytania niż gotowe odpowiedzi.
Nie wierzę w życie bez kryzysów. Wierzę, że nawet najtrudniejsze doświadczenia
można zamienić w zasoby.
Prowadzenie psychoterapii jest ważną częścią mojego życia, ale nie jedyną. Piszę newsletter
i prowadzę blog. Interesuje mnie to, jak budować dobre relacje, przechodzić przez kryzysy,
odzyskiwać kontakt ze sobą i żyć bardziej świadomie.
Jeśli coś z tego jest Ci bliskie, zapraszam. Być może nasze drogi spotkają się na terapii.
A być może po prostu w kolejnym newsletterze.